wtorek, 31 stycznia 2023
Prace wykonane w Affinity Designer 2093
piątek, 27 stycznia 2023
poniedziałek, 23 stycznia 2023
niedziela, 22 stycznia 2023
Prace wykonane w Affinity Designer 2090
Trochę się spóźniłam, dopiero dzisiaj zaczęłam rysować kartkę na Nowy Rok Chiński. Przygotowałam tło, jeszcze trzeba narysować królika!!!
sobota, 21 stycznia 2023
Prace wykonane w Affinity Designer 2088
Narysowałam pudełko do perfumu Joy-Jean Patou.
Oczywiście, zmienię logo w momencie gdy dodam narysowany flakonik.
czwartek, 19 stycznia 2023
środa, 18 stycznia 2023
Prace wykonane w Affinity Designer 2086
Postanowiłam pokazać jak narysowałam górną część butelki perfumu:
L' Adore.
Rysuję w programie Affinity Designer.
To jest szyjka flakonika od tego perfumu.
poniedziałek, 16 stycznia 2023
Drobiazgi...
Bardzo jestem zadowolona, że znalazłam tę stronę: Fragrantica.
Dowiedziałam się:
Dlaczego lubiłam niektóre perfumy, tym bardziej że pokazane tam jest, jakie zapachy powodują, że kupujemy ten a nie inny perfum, wodę kolońską czy toaletową. I dlaczego jesteśmy często zawiedzeni, gdy po pewnym czasie, okazuje się, że zapach który zostaje na skórze, to ten ostatni, przestaje nam odpowiadać.
Kiedyś, dawno temu, sprzedawczyni w Perfumerii, tu we Francji, poświęciła mi sporo czasu, i podpowiedziała jak próbować perfumy.
Nie polegać na pierszym zapachu, bo on jest tylko zachęcający. Ważny jest drugi, ale ten czujemy na skórze!!! nie na próbce papierowej! i to po jakimś czasie, a ten który nas zniechęci albo utwierdzi w postanowieniu zakupu jest ten trzeci!!!
A ten będziemy czuły dopiero po dłuższym czasie!
I od tej pory szukałam idealnego zapachu, często mieszałam te zapachy które miałam, i robię to do tej pory, i zaczęłam kupować tylko wody kolońskie, według nazwy, składające się tylko z jednego dominującego zapachu np: Herba Fresca.
Zdawałam sobie sprawę że nie może składać się tylko z jednego zapachu, przecież zapach musi być utrwalony, poza tym, tam są zapachy traw... więc...
No i znalazłam:
Używam tego zapachu od momentu gdy powstał. To trwa już wiele lat.
W tej serii jest też zapach pamplumusa, od niego zaczęłam, wypróbowałam jeszcze zieloną cytrynę i porzeczkę.
Zostałam przy Herba Fresca, resztki Limon Verde dodaję czasem do mieszanek. Te zapachy odpowiadają mi najbardziej gdy jest ciepło albo upalnie.
Teraz używam właśnie 4711, zresztą od niedawna, bo sobie o nim przypomniałam. I nie zawiodłam się! Ten zapach jest odpowiedni do tych zimnych i deszczowych dni!
To był drugi zapach jaki próbowałam, używałam niewiele. Właśnie w tym zapachu myli pierwszy. Czuje się cytrynę... i człowiek jest zachwycony, Ale potem zapach się zmienia. Mnie na koniec nie podobało się to co czułam.
Ogólnie za słodkie...
Zapach pamplumusa niezmiernie mi się podobał... też do pewnego momentu. Nigdy nie powtórzyłam zakupu.
ps: sprawdziłam sklad Pamplelune-zapach pamplumusa, i wiem dlaczego nie kupiłam go więcej, bo ostatni zapach, ten który zostaje na skórze najdłużej to wanilia i patchouli. Wanili nie znoszę!
niedziela, 15 stycznia 2023
Drobiazgi...
Dla tych, którzy tłumaczą sobie ten tekst z polskiego na francuski.
Sprawdziłam, i okazuje się, że tłumaczenie jest zupełnie dobre... ale zauważyłam kilka niedokładności. Wybaczcie... nic na to nie poradzę! Pisać będę po polsku, bo tak zaczęłam kilka lat temu.
Wspomnienia dotyczące moich spotkań z perfumami.
To jest Tosca.
Znalazłam zdjęcie flakonika jaki widziałam w domu, gdy byłam dzieckiem. Nie myliłam się, ja ten flakon widziałam.
Taki chciałam sobie kupić tu we Francji, ale nie znalazłam w roku 1971 i kupiłam sobie 4711. O Tosce i 4711 mówiła mi mama. Ja to pamiętałam, jak jeden perfum. A okazało się że to są dwa, jeden perfum i woda kolońska.
To jest woda kolońska 4711, mam ją i używam od niedawna.
Link do strony:
A to jest Tosca którą teraz można sobie kupić... zastanawiam się... najpierw zapytam w perfumerii.
Temat za tematem... i przypominamy sobie coraz więcej. Tak dzieje się ze mną.
Jest to czasami bardzo męczące, destabilizujące, powodujące płacz...
Ale czasem tkliwie myślimy o niektórych momentach naszego życia.
Tak jest w wypadku zapachów które pamiętamy.
Używałam różnych perfum, wód kolońskich, i wód toaletowych. Jedne lubiłam, innych nie. Najpiękniejszym zapachem dla mnie była woda toaletowa Must de Cartier. Już nie istnieje. Flakony takie same, a nazwa perfumu się zmieniła i zapach też.
Do tej pory posiadam dwa flakony, puste. jeszcze pachną.
To jest woda toaletowa.
Mój ulubiony zapach.
To jest trochę silniejszy zapach: Eau de Parfum.
Ale nie można ich porównać do Perfumu Must. W nim dominował zapach wanilli, i był tak trwały, że nie do zniesienia. Używałam go tylko wieczorem, bardzo oszczędnie... aż do zaniechania. Był dla mnie za słodki, za mocny. W końcu podarowałam go komuś, komu się bardzo podobał!
Zastanawiam się czasami, dlaczego otrzymujemy w prezencie perfumy które nam nie odpowiadają? Temat rozwinę dalej, na razie, pokazuję te perfumy które dla mnie coś znaczyły. Podkreślając to co się działo.
Jak wszystkie pewnie Polki, w latach sześćdziesiątych używałyśmy perfumu Być może...
Znalazłam dzisiaj zdjęcie tego flakonika.Ale nie pamiętam zapachu...
Pracowałam, zarabiałam niewiele jak większość ludzi w tych latach, jednak przyszedł moment, że sobie kupiłam taki inny perfum. Na ten perfum wydałam bardzo dużo pieniędzy, pamiętam że to było prawie pół mojej pensji.
Było to już pod koniec lat sześćdziesiątych, chyba w 1966, nie pamiętam dokładnie.
Link do strony:
Dopiero wczoraj znalazłam stronę na której można się dowiedzieć z jakich zapachów składa się taki perfum!
Bardzo to jest interesujące. Dowiedziałam się, jakie zapachy mi odpowiadały i z czego się składały.
Minęły dwa lata... kupiłam sobie inny perfum, niesamowicie drogi, trzeba było zacisnąć pasa do końca miesiąca. Ale wówczas już trykotowałam, to jakoś podreperowałam sobie braki.
wtorek, 10 stycznia 2023
Prace wykonane w Affinity Designer 2085
Robię próby. Dowiedziałam się o nowym zapisie prac wykonanych w programach graficznych WEBP.
Dowiedziałam się że są dużo lżejsze od innych zapisów: jpeg, png, gif.
Można na ten temat poczytać w necie.
Zmieniłam zapis jpeg na WEBP w konwerterze w internecie. To jest ten obrazek,
Jest lżejszy.
poniedziałek, 9 stycznia 2023
niedziela, 8 stycznia 2023
Drobiazgi...
No to już wiem jak się czyta na tablecie.
Samo czytanie nie różni się od tego na komputerze, ale...tablet jest delikatny. Wystarczy że paluszek drgnie... i pokazują się inności!
Nawet nieżle mi szło, aż do momentu, gdy się z pozycji siedzącej, znalazłam pod stolikiem na którym stał tablet i chichotałam tak, że musiałam ten stolik przytrzymywać żeby mi się tablet nie wywrócił.
Muszę sobie jakoś zorganizować to czytanie. Tak jak to zrobiłam z laptopem!
Coś takiego jest mi potrzebne!
Ale, nauczyłam się wczoraj: jak dotrzeć do moich książek po uprzednim przeniesieniu ich z klucza USB, jak wybrać, otworzyć i czytać...
Nie rozumiejąc nic globalnie, robię to do czego ten tablet był przeznaczony. Ja go kupiłam do czytania! Wcześniej... Czytnik mnie rozczarował, oddałam, i dałam się przekonać do Tabletu.
Niełatwo jest... Dziwnie...
Teraz myślę i może uda mi się przy pomocy koleżanki, przenieść te książki z miejsca gdzie się znajdują, do miejsca, gdzie bym chciała żeby były!
Książkę oczywiście, czytam zapamiętale, to ta Tablet dla nieudaczników, ciekawa...!
Tak jak mówiłam, przynieśli mi ją o dzień wcześniej. Mam nadzieję się podszkolić. Albo nie...?
Ale jest fajnie mieć tablet, w razie czego mogę sobie poczytać nawet poza domem.
Narazie uczę się. Też mi przyszło na stare lata...!
czwartek, 5 stycznia 2023
środa, 4 stycznia 2023
Drobiazgi...
Ja już od godziny pracuję, zadając pytania drukując ważności .
Jak widzicie, jestem w trakcie główkowania, i to tak się odbywa od lat. Chwila spokoju, rysuję sobie i maluję... a potem zmuszam się okolicznościami do poznawana nowości!
Ja mam naprawdę pod górkę... gdyby nie pozytywne nastawienie do życia, to bym chyba dała sobie spokój z nowościami i oglądała TV bez przerwy!
I CZYTAŁA całymi wieczorami!
Wczoraj, dzielnie przemaszerowałam po mieście, znalazłam księgarnię, przenieśli ją, jest piękna, pochodziłam sobie po schodach, zadawałam pytania, zwłaszcza uczniom, bo starszych nie było, a personel gdzieś na zapleczu pewnie popijał kawkę!
Młodzież nie pomogła, poczekałam, wyszła sprzedawczyni w kamizelce czerwonej, lepiej ją widać było, zadałam pytanie... i okazało się że książki nie ma! Trzeba zamówić!
No to sobie pozwiedzałam miasto, żeby zobaczyć co się zmieniło... wróciłam do domu, i zamówiłam książkę w Amazonie! Obiecali dostarczyć 6.01, ale oni zawsze dostarczają wcześniej. Mnie w to graj, bo mnie można zawsze zastać w domu.
Ale nie mogę poprzestać na negatywach.
Jak myślicie, udało mi się coś?
No pewnie...
Od wczoraj, zastanawiam się gdzie się wkłada cartę micro SD. Obudziłam się bardzo wcześnie... Zadałam pytanie, znalazłam odpowiedź, i zaczęłam delikatnie manipulować tabletem.
Na marginesie, wiecie jak trudno jest otworzyć taką klapeczkę podłużną, na rancie tabletu, gdy się ma już lekko niesprawne paluszki?
Otwiera się z trudem!!!
Nareszcie coś odkryłam, wiem gdzie umieścić cartę...
To było dla mnie zwycięztwo ponad wyobrażenie. Bo miałam moment zniechęcenia takiego, że myślałam zaniechać!
To nie jest początek perypetii... to zaczęło się od momentu gdy postanowiłam zaopatrywać się w książki przez internet, i czytać je w komputerze?... no właśnie.
Tak się zaczęło.
To opiszę już jutro. Początki były jak zwykłe skomplikowane, zniechęcające częściej niż dodające otuchy.
Przebrnęłam, przy pomocy wszelakiej, i znalazłam się przed tabletem. To będzie ciężkie przeżycie...